To co tygryski lubią najbardziej czyli doznania smakowe

18:04 Luźne Style 32 Comments

Witajcie Kochani! Gdyby nie pyszne jedzenie życie byłoby bardzo nudne i smutne. Jestem zdecydowanym obżartuchem, ciągle lubię poznawać nowe smaki. Nie tylko nowe przepisy na słodkości, ale próbować kuchnię całego świata. Jestem bardzo na nie otwarta.
Mam wielki szacunek do jedzenia za równo produktów jadalnych jak i samej czynności. Podziwiam szefów kuchni i samą sztukę kulinarną, jej różnorodność form i aromaty pobudzające zmysły.
Zawsze w dzieciństwie byłam uczona jeść a raczej próbować smaków, nikt mnie do niczego nie zmuszał. Dlatego nie mam żadnych oporów z kosztowaniem nowości. Jestem zawsze zdziwiona gdy ludzie mówią  że czegoś nie lubią, ale po prostu nigdy tego nie próbowali, więc skąd wiedzą jak to smakuje i czy faktycznie jest dobre? Śmieszne stwierdzenie nie jadłem i nigdy nie będę jeść. Jeśli ktoś twierdzi, że mu nie smakuje to ok, nie będę się sprzeczać z ludzkimi gustami, każdy jak wiadomo lubi co innego. Oczywiście są takie potrawy których i ja osobiście bym nie spróbowała, np. psa, lub świnkę morską czy człowieka ;p. To tak jak by zjeść własnego przyjaciela lub członka rodziny. Są pewne zahamowania i również należy je szanować niezależnie od kultury. 
Najbardziej mi żal ludzi, którzy nie cierpią jedzenia i jedzą bo muszą, aby przeżyć, ale samej czynności nie lubią. Jedzenie jest ich wrogiem, lub uzależnieniem.Bywają również i tacy  ludzie którzy nie szanują jedzenia, co mnie z kolei oburza.

Jest cała masa dań których nie próbowałam, ale bardzo bym chciała spróbować. Poznawanie smaków jest jak podróżowanie, jest ekscytujące, uczące, rozwijające i czasem zaskakujące.
Moimi ulubionymi smakami są zdecydowanie owoce morza. Gdyby były tańsze ciągle bym je wcinała, na różne sposoby. Szkoda też, że nie mieszkam nad morzem tam można dostać świeżą nie mrożoną rybkę (no u nas niby też, ale jakoś nie ufam tym stoiskom z rybami w marketach).
Bardzo dawno słyszałam o małżach świętego Jakuba tzw. przegrzebkach, jednak nie miałam okazji ich skosztować, aż do niedawna. Jakie było moje zaskoczenie ich smakiem. Są mięciutkie, jędrne z lekko chrupiącą skórką, aromatyczne, cudowne! Może to kogoś śmieszy, że dopiero niedawno je próbowałam, ale tak mi było w życiu z nimi nie po drodze aż do teraz ;) 


Danie banalnie proste, a w smaku wykwintne. Zdecydowanie polecam Wam spróbowanie, choćby dla wartości odżywczych jakie posiadają są źródłem białka, witaminy B12, wapnia i żelaza. Przepisów jest masa, ja zdecydowałam się na własny. Smażone na oliwie z oliwek, z odrobiną świeżo startego czosnku, siekanej dymki, chilli, pietruszki, odrobiny soli, pieprzu oraz odrobiny soku z limonki. OBŁĘD ;) 

Mam tylko nadzieję, że nie macie uczulenia na owoce morza. 

Reasumując jedzenie nie tylko jest czynnością, to uczta dla moich zmysłów smaku, wzroku i węchu. Nie jest koniecznością, nie sprawia mi przykrości, nie jest moim wrogiem (jak dla niektórych ludzi) jest przyjemnością, celebruję moment jedzenia, nie spieszę się i staram się delektować każdym przełkniętym kęsem. Należy dobierać odpowiednie składniki z głową i wyczuciem. Nie bać się jeść, przestać obawiać się, że się zgrubnie, wszystko należy robić w granicach rozsądku, a jedzenie przestanie nam szkodzić i być naszym wrogiem.

Na koniec pokaże Wam troszkę zdjęć z mojego ogrodu. Jestem bardzo szczęśliwa, że w końcu jest ciepło i wyszło słoneczko. Wszystko dostrzega się wtedy z optymistycznego punktu widzenia, małe rzeczy potrafią człowiekowi sprawić ogromną satysfakcję;) 
Pierwsza stokrotka która zakwitła w naszym ogrodzie.
Te kwiaty są moją inspiracją do nowego makijażu, co z tego wyjdzie? nie mam pojęcia, ale się postaram ;) Jak widać zainspirowały nie tylko mnie, ale też i pszczołę ;)
Pracowita pszczółka, strasznie się wierciła w trakcie swojej pracy, ale i tak ją złapałam;p
Ogrodowy zapylacz, bardzo pożyteczny, ale jaki kruchy...
Co prawda w naszym ogrodzie maliny jeszcze nie wyrosły ;p, ale jak gdzieś w markecie są to zawsze nie oprę się aby je kupić.
Suczka postanowiła zostać skautem ;p W końcu po operacji doszła do siebie i może sobie troszkę pobiegać, choć jeszcze nie pozwalamy na wszystkie figle.


Pozdrawiam:
PODPIS
Follow on Bloglovin

32 komentarze:

  1. Ale mi narobiłaś ochoty na takie pyszności! czuję, że jutro postaram się "odtworzyć" coś takiego na obiad :)

    OdpowiedzUsuń
  2. cudowne zdjęcia oznak wiosny:)
    obserwujemy??:)

    OdpowiedzUsuń
  3. mmm! uwielbiam owoce morza, i zgadzam się z tobą ja też nie wiem jak można nie lubić czegoś jak się nigdy nie jadło. ja na przykład nie mogę przekonać mojego chłopaka do sushi :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Narobiłaś mi smaka, na przegrzebki i te piękne maliny...

    OdpowiedzUsuń
  5. nigdy nie jadłam! :) wyglądają pysznie. Tez lubię oglądać programy kulinarne, gazety, przepisy :)) piękne te Twoje wiosenne zdjęcia, a piesiu wymiata! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyglada pysznie, musze wyprobowac :)
    Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  7. O nieeee! Takie pyszności, a ja na diecie. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te pyszności są dla ludzi na diecie Kochana ;)

      Usuń
  8. nigdy tego jeszcze nie jadłam ale bardzo chętnie bym skosztowała. Zdjęcia są piękne ? Mogę wiedzieć jakim aparatem je robiłaś?

    OdpowiedzUsuń
  9. Aż się głodna zrobiłam :D
    Bardzo apetycznie wyglądają przegrzebki,aż ślinka cieknie :)
    Piękne zdjęcia :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Tez kocham jesc... niestety nie udalo mi sprobowac jeszcze przegrzebkow ale jak ogladam te programy kulinarne to nieraz mialam na nie ochote mimo iz nie wiem jak smakouja:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ach, zjadłabym takie przegrzebki. Nigdy nie próbowałam, ale wyglądają przesmakowicie. Niestety trudno zdobyć świeży produkt :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można je kupić w Kauflandzie mrożone za trochę ponad 3 zł ;)

      Usuń
  12. Przez Ciebie prawie polizałam monitor, jesteś niesamowita!!! jeszcze ten opis... mniam :)

    Ostrość zdjęć powaliła mnie są fantastyczne i cudna sunia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bajka o jedzeniu! Jak pieknie... Moge to czytac sobie na dobranoc. Mmm. Bardzo mi sie podoba Twoje podejscie bo moje jest takie samo tyle ze znow ja mam ten problem ze jak mi smakuje to jem duzo, a z reguly... Wiekszosc rzeczy mi smakuje i tu problem sie zaczyna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie problem większości smakujących Ci potraw, tylko chodzi o ilość. ;) Trzeba tylko z umiarem, rozporcjonować na mniejsze części i w czasie, można sobie pozwolić na wszystko.

      Usuń
  14. Uwielbiam owoce morza, mogłabym je jeść codziennie;) Danie powyżej wygląda smakowiscie.
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hmm... może by to dzisiaj zjeść na obiad?

    OdpowiedzUsuń
  16. Czekam na każdą nową notkę u Ciebie. Twoje zdjęcia i styl pisania = przyjemność z czytania, gratuluję pióra i oka do aparatu ;-)) Smacznie, a piesek jest genialny ;-))

    ♥ Dziękuję za komentarz ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Kochana, ja też bardzo lubię zaglądać na Twoją stronę ;)

      Usuń
  17. Beautiful post!!! I like your blog!! would you like to follow each other with GFC and Bloglovin?
    Besos, desde España, Marcela♥

    OdpowiedzUsuń

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich zdjęć, jeśli chcesz je wykorzystać to najpierw mnie o to spytaj!

Dziękuję za odwiedzenie mojej strony. Jeśli masz ciekawą opinię na dany temat lub chcesz o coś spytać, albo po prostu chcesz pogadać, chętnie poczytam i odpowiem ;) Miłego dnia życzę.
Pozdrawiam Maya :*