Kolacja w Pszczyńskiej Warowni

17:30 Luźne Style 13 Comments


Witajcie Kochani! Chciałam Wam opowiedzieć o miejscu które warto zobaczyć. Często jeżdżąc w stronę Bielska przez Pszczynę wypatrzyliśmy piękny budynek stylizowany na średniowieczny zamek. Tyle razy tamtędy przejeżdżaliśmy, ale jakoś nie mieliśmy okazji tam zawitać, w końcu postanowiliśmy to zmienić.
Docierając na miejsce przejeżdża się przez wielką bramę wjazdową wykonaną z gigantycznych liter tworzących nazwę restauracji WAROWNIA na parking, skąd udajemy się w stronę zamku. Zamek jest w pełni ogrodzony z Wrotami wejściowymi, gdzie na wstępie wita nas wystylizowany giermek z pozłacanymi dukatami każący dać haracz na poczet jedzenia (później to co zapłacimy przy wejściu jest nam odliczane przy rachunku czyli 10 zł od osoby).
Zamek jest tajemniczy i posiada wiele ciekawych, klimatycznych komnat oraz rekwizytów w średniowiecznym stylu. Możemy swobodnie przemieszczać się po pałacu i robić zdjęcia bez obaw oraz napawać się nieznanymi urządzeniami tamtych czasów, które dla nas są troszkę niezrozumiałe i archaiczne.

Przechodzimy do sali restauracyjnej gdzie wita nas od razu wystylizowany na tamte czasy kelner, podający tajemnicze menu w którym również możemy dowiedzieć się ciekawostek historycznych. Jest to człowiek bardzo uprzejmy i życzliwy. 


Na czas oczekiwania na zamówienie zaproponował nam przechadzkę po pałacu w celu ukazania nam komnat "starego zamczyska". Cały budynek utrzymany jest w klimacie średniowiecznym z malowidłami, zbrojami,średniowieczyzną bronią robi ogromne wrażenie chyba na każdym nawet najwybredniejszym kliencie. Na pierwszym piętrze znajdowała się wielka sala balowa z kominkiem, idealna na wesela i wielkie uroczystości. 
Cudownie urządzona, ale absolutnie nie robiąca wrażenia obcości wręcz przeciwnie ma się wrażenie przytulności w tym miejscu. Mamy połączenie kamienia i drewna, piękne żyrandole dające wrażenie ciepła, malowane freski na ścianach, piękne przyciężkie zasłony wszystko to  wytwarza specyficzny klimat.


Nie sposób też nie wspomnieć o pięknym hallu z klatką schodową, w której również nie zapomniano  o średniowiecznych zbrojach i broniach. Wielkie wrażenie robią małe łukowe okienka ze szprosami oraz barwionymi szybami na kolor żółty.
Przechodząc na 2 piętro mamy do czynienia z drugą salą balową, która mi osobiście przypadła najbardziej do gustu, a zwłaszcza trony Króla i Królowej ;) na których mieliśmy okazje sobie podumać ;p;p. Na sali znajduje się rozsuwany przeszklony podłogo-sufit ukazujący salę z niższej kondygnacji. Budynek posiada piękny taras z widokiem na plac. Budynek znajduje się w otoczeniu wielu drzew co dodatkowo robi miłe wrażenie.
Pomyślano dosłownie o wszystkich detalach, dzieci też nie będą się nudziły, jest dla nich dużo atrakcji.
Nawet toalety są wykonane w bardzo oryginalnym stylu, sami zobaczcie na zdjęciach.
Każdy detal mi się podoba, widać że wszystko zostało wykonane z wielkim rozmachem i dbałością o szczegóły.

Przejdę do menu, które jest bardzo obszerne i zawiera zarys historyczny miasta Pszczyna. Przyglądając ją dostrzegłam zupę z dyni, za którą szalenie przepadam  i mam kilka domowych pysznych przepisów na nią . Z wielkim apetytem i ekscytacją na nią czekałam, bo dynia w lecie to rarytas. Zamówiliśmy również sernik, ciasto z przyprawami korzennymi i owocami przypominające piernik nazywające się "ciasto sadownika" oraz "waniliową rozkosz" czyli lody waniliowe własnoręcznej roboty.
Zupa dyniowa:
Doczekałam się zupy i jakie było moje rozczarowanie smakiem. Zupa była lekko słodka z dziwnym  mulącym dodatkiem, który absolutnie nie pasował do dyni. Nie mogłam tego smaku początkowo rozpoznać z wielkiej ciekawości zapytałam kelnera i okazało się, że był to dodatek amaretto. Szczerze  to było obrzydlistwo nie polecam tej zupy, jestem pewna że nie była to zupa z prawdziwej dyni, tylko coś ze słoika przypominającego dynię. Niestety mojego smaku nie da się oszukać gdyż akurat na dyni się znam i często bywa na moim stole w sezonie. Dlatego też ku mojemu wielkiemu zdziwieniu braku sezonu na dynie zamówiłam to danie w nadziei na to iż kucharz dokonał wszelkich starań aby zupa była z najlepszych składników, jednak nie.
Sernik: bez smaku, absolutnie z kubełka nie mielony ręcznie jak przystało na obiecanki. Nie dobry.
Ciasto sadownika: może smakować, nie jest takie złe pod warunkiem, że nie posiadamy skłonności do zgagi, cynamon na pierwszym miejscu kilka kęsów i odechciewało się go jeść.
Waniliowa rozkosz/lody: TRAGEDIA!!! lody podano mi z bitą śmietaną w pucharku, bita śmietana była wysuszona, zjełczała i bez smaku, dodatkowo na lody musiałam czekać najdłużej. Przypuszczalnie pucharek był przygotowany kilka dni wcześniej i nie sprzedał się, więc trafiłam na nieświeży, poza tym lody były zamarznięte na kość pełne szronu, aż cud że nie miałam rewolucji żołądkowej. Szczerze to jest wstyd aby podawać gościom taki produkt. Ja nigdy bym nie podała czegoś takiego w moim domu, a co dopiero komuś na sprzedaż. Tym faktem byłam zbulwersowana.

Wybraliśmy się do tego miejsca późno około godziny 19 w tygodniu ludzi nie było w ogóle tylko my. Nie zamawialiśmy dań głównych tylko to co opisałam na próbę. Po tym co dostaliśmy mogę stwierdzić że dobrze, że nic treściwego, bo mogliby nas otruć jakimiś mrożonkami. Może na weekendy mają więcej ludzi i kucharze bardziej przykładają się do swojej pracy. Więc z dań głównych Wam nic nie jestem w stanie więcej powiedzieć oprócz tej okropnej dyniowej.
Następną rzeczą dla mnie negatywną jest obszerne menu, tak naprawdę ten wielki wybór może przytłoczyć i kucharze mają za duży repertuar do wydania co może być w skutkach trudne do ogarnięcia, dlatego domniemam, że dania są mrożone i nie wydawane na świeżo.



Moje wskazówki dla kucharza i właściciela/menadżera radzę iść w produkty sezonowe, czyli co w danym momencie można kupić teraz mamy bób, groszek, jagody truskawki, czereśnie, kurki. Po co komplikować menu daniem którego tak de facto nie ma?W średniowieczu raczej amaretto nie dodawano do zup, tylko robiono proste dania. Przede wszystkim podawać Waszemu chlebodawcy klientowi ŚWIEŻY PRODUKT, bo klient ma kubki smakowe i czuje nieświeże dania, a do otrucia już bardzo blisko ;/
Nie podoba mi się również płacenie giermkowi na przywitanie przed bramą 10zł od osoby, może jest to jakiś wyszukany pomysł, jednak mnie osobiście nie przypadł do gustu.
Czy warto tam się wybrać? myślę że tak aby zobaczyć ten cudowny zamek, aby zjeść to z mojego doświadczenia nie.
Znacie to miejsce jakie są Wasze doświadczenia? Może Wy mieliście więcej szczęścia niż my.
Ocena w skali: 0/5
lokal: 5/5
obsługa: 5/5
dania: 0/5
Wrażenia ogóle, pomijając jedzenie bardzo dobre.
Na koniec strona internetowa Warowni jeśli ktoś chciał by się zapoznać bliżej KLIK

Na koniec moja stylizacja
Spódnica: Mohito
Bluzka: Galeria Centrum (niestety już nie istniejąca marka)
Buty: Fashion Qeen
Torebka: Zara



Pozdrawiam:
PODPIS
Follow on Bloglovin

13 komentarzy:

  1. Miejsce absolutnie z klimatem:) ale jedzenie:(((porażka

    OdpowiedzUsuń
  2. chociaż miło spędziłaś czas!:) no ale widać, że powinni zmienić kucharza, bo najeść się tam nie da. Przpięknie wyglądasz,chyba po raz pierwszy wstawiasz zdjęcia faceta :) świetna z Was para.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale Ty jesteś śliczna kobieta, bardzo ładne rysy twarzy, takie charakterystyczne, intrygujesz urodą ;- ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znasz się na rzeczy Mayu - masz wiedzę w temacie, lubisz pewnie gotować ;-) Ja tak samo, poraza mnie czasami to co serwują ludziom ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny look! Niesamowite zdjęcia :-)

    + Zapraszam na nowo założoną stronę na Facebooku ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. a planowałam się do warowni kiedys wybrać, jak dobrze że tak nie dotarłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale tam pięknie :) Szkoda że nie całkiem smacznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. świetne zdjęcia i klimat ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. You look beautiful.... and thanks for the trip tip.... amazing post! Check out my blog... and what do you think... do you wanna follow each other?
    www.styleofdarina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks! I am following you back :)

      Usuń
  10. szkoda że jedzonko niezjadliwe, bo miejsce niewątpliwie niezwykłe :)
    a Ty w tej stylizacji - zjawisko !!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale ślicznie tam jest! No proszę, i para królewska na tronach zasiada :)
    Ślicznie wyglądasz, uwielbiam takie stylizacje, mojowy styl ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. a wydawałoby się że jedzenie też będzie smaczne i dobre. Czyli tam gdzie nie ma klientów, tam nie warto jeść, bo raczej nic świeżego nie będzie.

    OdpowiedzUsuń

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich zdjęć, jeśli chcesz je wykorzystać to najpierw mnie o to spytaj!

Dziękuję za odwiedzenie mojej strony. Jeśli masz ciekawą opinię na dany temat lub chcesz o coś spytać, albo po prostu chcesz pogadać, chętnie poczytam i odpowiem ;) Miłego dnia życzę.
Pozdrawiam Maya :*