Hej Kochani! Cieszę się, że już święta się skończyły, dla mnie to trwało trochę za długo.  Naturalny tryb życia zostaje zaburzony. Lubię wypocząć, ale gdy siedzę za długo, to czuje się bardziej zmęczona niż zwykle. Staram się czas spędzać aktywnie, nawet jeśli objem się dość konkretnie to po kilku godzinkach odwiedzam siłownię. 
W świętach nie lubię tego, że sklepy i piekarnie są zamknięte. Wszystko smakuje jak cegła po kilku dniach. Nic nie można załatwić, już nie wspomnę o chorobie oraz jak służba zdrowia w tym czasie pracuje. Miałam okazje parę lat temu się przekonać, nie życzę nikomu chorować w czasie świąt. Po prostu można się załamać.
Z jednych świąt wpadamy w następne i robi się za dużo wolnych dni. Jedni ludzie są, inni wyjechali, można się pogubić. Czasem jest to fajne, ale z drugiej strony, gdy gdzieś potrzebujemy się dostać na wypoczynek, to ludzi jest wszędzie pełno, nie ma intymności w żadnym miejscu. Na co dzień jest tłok, więc w ten wolny czas chciało by się troszkę wyciszyć, a tu nie da rady. Korki, kolejki, tłok jakoś nie podoba mi się to.  Mam wrażenie jakby celowo była zakazana praca w święta, wtedy wszyscy jadą gdzieś wypocząć. Totalne skupiska w jednym miejscu.
 Jedzenie w restauracjach również jakoś mi nie leży, zwłaszcza po tym co widzę w "kuchennych rewolucjach". Od razu sobie wyobrażam, że w święta mają jedzenie restauracje mają nie świeże. błeee... 

Kilka moich makijaży w końcówce 2013 r.:






Pozdrawiam:

PODPIS
Follow on Bloglovin