Witajcie! Troszkę posmęcę znowu. Skoro jednak już prowadzę swojego bloga, to piszę co mi w duszy gra. Jestem bardzo szczęśliwą osobą. Zawsze w życiu stawiam na niezależność i wolność. Nigdy nie pozwoliłabym sobie, żeby ktoś mnie ograniczał. Jednak wiem, że nie wszyscy mają takie szczęście w życiu.
Niedawno usłyszałam historię pewnej osoby, która ma problemy, jak się okazało dla niej to nie problem. Mówiła, że jej mężczyzna pewnych rzeczy zabrania. Czyli spotykania się ze swoimi znajomymi, sprawiania sobie przyjemności z zarobionych przez siebie pieniędzy, czy choćby robienie tatuażu o którym już od dawna myśli, ba nawet nie może wyjść na miasto w tym co jej się podoba. Szczerze dla mnie taka sytuacja jest chora, nikt nigdy nie decydował o tym w co mam się ubrać czy jak mam się umalować. Nawet w szkole próbowali mi narzucać ale im nie wyszło.
 Strasznie mnie złości gdy słyszę, że ktoś  może mieć prawo do zabraniania dorosłej osobie robienia czego chce. Przecież ta osoba jest samodzielna, nie jest zwierzęciem, nie jest niczyim więźniem. Po co robić komuś przykrości. Czy życie jest warte tylu smutków i rozczarowań? Lepiej przeżyć swoje życie w szczęściu, a nie w wiecznym stresie i rozpaczy.  Uważam, że takich ludzi należy się pozbywać z własnego otoczenia.
Po co w takim razie się żenić skoro to ma oznaczać niewolę... dla mnie to nie zrozumiałe.


Mój przepis na dobry związek? WOLNOŚĆ. Nigdy nie zabraniam, nie zazdroszczę (czasem jest trudno,   jeśli chodzi o inną kobietę, to tak miewam lekką zazdrość, oczywiście bez przesady ;p;p), nie robię kazań, mówię co myślę i jestem brutalnie szczera, szanuje hobby mojego partnera i nigdy nie staram się być przeszkodą. Dajemy sobie czas tylko dla siebie, bo czasem każdy chce pobyć sam (posłuchać muzyki ,pokontemplować, poczytać książkę, lub po prostu oddać się swojemu hobby bo wtedy człowiek wie że jest wolny.) Działa to w obie strony. O uczuciu chyba nie muszę pisać bo to oczywiste.




Od razu mówię nie ma związków idealnych, ale z takimi wskazówkami będzie się łatwiej żyło.
Jeśli Wasz partner Wam tego nie gwarantuje to go olejcie, na świecie jest dużo wartościowszych ludzi.
Gdym miała taką sytuację  że mój partner by mnie ograniczał to wolałabym być singlem.
Wolność w moim życiu jest bardzo ważna. To że się z kimś wiążemy nie oznacza zasadzki, ani więzienia. Kobieta nie jest zwierzęciem na uwięzi a to, że jest słabsza fizycznie nie oznacza że sobie w życiu nie da rady. Nie można kimś pomiatać tylko dlatego, że jest słabszy.
Pamiętajcie Wasze życie może być przyjemne i szczęśliwe.











Jak już na początku pisałam osoba ta uważa, że do takich ograniczeń się przyzwyczaiła. Szkoda tylko, że nie wie jak cudownie jest ich nie mieć...
Pozdrawiam:

PODPIS
Follow on Bloglovin