Vita Liberata SELF TANNING TINTED LOTION

16:07 Luźne Style 22 Comments

SELF TANNING TINTED LOTION

Witajcie Kochani! Któż z nas nie marzy o pięknie opalonej skórze w zimie? Ba powiem więcej w lecie opalenizna to nawet przymus. Nie zawsze chcę nam się siedzieć i smażyć na słońcu, czy na solarium.  Często najzwyczajniej nie mamy na to czasu. Ja w ogóle nie jestem zwolenniczką opalania, jednak uwielbiam opaleniznę.
Kiedyś człowiek był młody i głupi, chodziłam na solarium, teraz nie wyobrażam sobie niszczyć dodatkowo skóry, niestety starzejemy się a opalanie przyspiesza ten proces.
Słońce potrafi bardzo i trwale zniszczyć skórę, kosztem czego? Chwilowo pięknej skóry, którą później ciężko jest doprowadzić do dobrego stanu.

    Alternatywą dla opalania są samoopalacze. Tutaj też na chwilę się zatrzymam. 
     W ciągu mojego życia testowałam ogromną ilość samoopalaczy, czy to w piankach, sprayach,chusteczkach, kremach itp. Efekt był niezadowalający. Skóra na następny dzień po aplikacji wyglądała nieciekawie, pory były bardziej widoczne, wychodziły smugi spowodowane złym rozprowadzeniem preparatów.
Następną niewygodną kwestią w stosowaniu samoopalaczy było to, że po rozprowadzeniu na skórze trzeba było czekać dłuższy czas na zbrązowienie. Skóra stawała się tłusta, tworzył się na niej lepki film. Jak już mi "wychodziła" opalenizna to znowu ujawniał się nieprzyjemny zapach, znienawidzone smugi, wypryski, a czasem nawet alergia. Wszystkie te objawy pojawiały się po każdym samoopalaczu którego użyłam, to był koszmar.
   Kochałam opaleniznę, bo sama sobie podobałam się bardziej z ciemniejszym kolorem skóry,  ale dałam sobie spokój z samoopalaczami. Wydawało mi się, że nie potrafię sobie poradzić z rozprowadzeniem kosmetyku, a plamy jakie jakie miałam wyglądały wstydliwie. Są miejsca na ciele, które trudno jest równomiernie "opalić samoopalaczem" ręcznie, takie jak choćby dłonie, stopy, kolana, łokcie, nad ustami, tam kosmetyk jak już nam się wchłonie, to zostają  widoczne ciemniejsze plamy i wygląda to koszmarnie. Jednym słowem, jeśli macie miejscami przesuszoną skórę, nie ma mowy o równomiernej opaleniźnie. Nawet peelingi nie były wstanie mi pomóc.
Tak na prawdę za każdym razem dawałam szansę kosmetykom, które mnie rozczarowywały.

Cechą wspólną wszystkich samoopalaczy jak i opalania na słońcu jest brzydki zapach skóry za którym nie przepadam, a nawet go nie znoszę. W przypadku słońca zapach spieczonej, spoconej skóry i do tego u mnie występuje  brzydki kolor w odcieniu czerwonym, a jeśli chodzi o samoopalacz, zapach "spoconego siana" xD.  Obie opcje nie są zbyt zachęcające.

SELF TANNING TINTED LOTION

Jak to w życiu bywa przekornie, jak już zrezygnujecie z czegoś, to właśnie jest na odwrót i trzeba dać nową szansę. Dostałam do przetestowania samoopalacz, ekskluzywnej marki Vita Liberata. Miałam bardzo mieszane uczucia, ale lubię testować i mieć swoje zdanie. 
Samoopalacz otrzymałam w formie lotionu, z zabezpieczonym otworem, rękawicą do rozprowadzania i próbkami. 
Zdziwiłam się na widok dziwnej gąbkowej rękawicy i dość sceptycznie do tego gadżetu podeszłam. 

Kila słów od producenta: 
Luksusowa formuła lotionu zawierająca Aloe Vera oraz Masło Shea łagodzi i intensywnie nawilża skórę i równocześnie nadając jej natychmiastowy efekt brązujacy, który utrwala się w ciągu 4 - 8 godzin.
  • Natychmiastowy efekt złocistej  opalenizny
  • Szybka i prosta aplikacja lotionu dzięki specjalnej rękawicy
  • Wysycha w momencie kontaktu ze skórą – można się od razu ubrać
  • Efekt naturalnej opalenizny do 7 dni

Składniki użyte w samoopalaczu: 
 ·         Moisture Locking System intensywnie nawilża skórę
·         Technologia Odour Remove sprawia, że preparat pozbawiony jest przykrego zapachu
·         Aloe Vera -  intensywne nawilżenie skóry
·         Maliny – działanie antyoksydacyjne
·         Kwas hialuronowy – głębokie nawilżenie

Sposób aplikowania:
Upewnij się, że w momencie aplikacji skóra jest sucha, najlepsze efekty uzyskuję się po wykonanym peelingu. Używaj specjalnej rękawicy do aplikacji. Preparat nakładaj kolistymi ruchami. Aplikuj mniejszą ilość produktu na stopy, łokcie, kolana oraz dłonie. Spłucz ciało woda po upływie 4 – 8 godzin. Jeśli skóra jest naturalnie bardzo blada pozostaw na dłuższy czas przed spłukaniem. Efekt utrzymuję się do 4-7 dni.
SELF TANNING TINTED LOTION
Moje Wrażenia:
Jak widzicie na złączonym obrazku dostałam rękawice do rozprowadzania preparatu. Nie jest to byle jaka rękawica. Wierzch jest pokryty cienkim materiałem, spód wykonany z gąbki.
Gąbka jest mięciutka, nieprzesiąkliwa. Jeśli aplikujemy samoopalacz i przypadkowo użyjemy go za dużo, nie ma szans żeby coś "przebiło na drugą stronę" i żeby pobrudziło naszą dłoń. 

Kiedyś próbowałam aplikować samoopalacz rękawiczką nitrylową, ale nic z tego, zwłaszcza gdy trzeba było "opalić dłonie". 
Efekt po tym gadżecie jest REWELACYJNY! Nakłada się nią bardzo równomiernie i przyjemnie. Nie drapie jest bardzo delikatna.
Moja rada: jeśli zaaplikujemy kosmetyk na rękawicę, to należy delikatnie zamknąć dłoń (ścisnąć rękę), aby lotion bardziej wsiąkł  i rozprowadził się po gąbce, aplikować na skórę. 
Dlaczego? W celu równomiernego rozprowadzenia kosmetyku. W przypadku nałożenia bez ściśnięcia dłoni i natychmiastowej aplikacji preparat będzie bardziej gęsty i trudniejszy do rozsmarowania, będą też widoczne ciemniejsze smugi. 

SELF TANNING TINTED LOTION

Ogólnie jeśli korzystamy z rękawicy zawsze zaczynamy od nakładania preparatu na większą powierzchnię skóry i stopniowo kierujemy się do mniejszych powierzchni, wtedy uzyskamy efekt równomiernie opalonej skóry. Jeśli wydaje nam się, że preparat wsiąknął w gąbkę, wtedy "ściskamy dłoń" i możemy spokojnie aplikować dalej na skórę, gdyż wyciskamy pozostałości kosmetyku z gąbki. Jak widać jest to bardzo wydajny gadżet, praktycznie nic się nam nie zmarnuje.

Moja aplikacja twarzy zaczyna się kolistymi ruchami od policzków do linii włosów, czoło, nos i nad ustami, następnie podbródek od jednej strony kości policzkowej do drugiej i przechodzę do szyi i karku. 
Nogi aplikuję kolistymi ruchami od ud i schodzę stopniowo do stóp. 
Aplikację rąk: zaczynam od ramion i schodzę stopniowo do dłoni. 
Klatka piersiowa: od środka do góry, do ramion.
Brzuch to duża i równomierna powierzchnia i nie ma z nią problemów (jak zwykle koliste ruchy).

Wszystkie ruchy które wykonujmy są koliste dzięki temu opalenizna jest równomierna.  
Gąbka jest zaskakująco świetnym gadżetem, jestem nią zachwycona!!! 
Moja rada: Jeśli kupicie rękawice,  jest ona sprzedawana w folii ochronnej, nie wyrzucajcie  jej, tylko zostawcie, przynajmniej się Wam nie zakurzy i nie zbrudzi. W folii ochronnej możemy ją schować wszędzie bez ryzyka, że spadnie lub coś się z nią stanie.  

Rękawice można prać ręcznie: wodą z mydłem, szamponem itp., lub w pralce w niskiej temperaturze. Ja swoją prałam szamponem z Rossmana "babydream", a za drugim razem mydłem dermatolem. Nawet nieźle się wyprała, gąbka nie zmieniła swojej struktury. Szybko wysycha i to jest na wielki plus. 
SELF TANNING TINTED LOTION

Lotion: Po otwarciu i ściągnięciu folii ochronnej z aplikatora, samoopalacz jest bardzo ciemno brązowego koloru, co mnie zaskoczyło. 
W przypadku innych samoopalaczy, które do tej pory używałam, były tylko delikatnie brązujące, białe, kremowe, a opalenizna wychodziła po dłuższej chwili.
  SELF TANNING TINTED LOTION nadaje opalony naturalny kolor skórze od razu!!!Jak bronzer. 
Przed użyciem kosmetyku mile widziane jest przygotowanie skóry, peeling oraz delikatne nawilżenie przesuszonych okolic skóry. Ja takie zabiegi wykonałam i polecam, wtedy efekt jest świetny i bardzo naturalny!
Zapach podczas aplikacji jest ledwie wyczuwalny, nie wyczuwam tu żadnych sztucznych perfum, które mógłby uczulić co jest dla mnie pozytywną cechą. 
Mam bardzo wrażliwą skórę i bałam się używać samoopalacza na twarz, w podświadomości mając złe doświadczenia z przeszłości. Byłam pewna, że mnie obsypie, lub wyjdą mi wielkie bolące pryszcze, a tu wielkie zaskoczenie! Nic, żadnych podrażnień, ani jednego wyprysku, szok! Skóra była sucha, po kilku godzinach lekko się błyszczała. Moja skóra się zawsze błyszczy, czy to po samoopalaczu, czy po innym kosmetyku i podkładzie, to normalne. Najważniejsze jednak było to, że nie czułam, że mam tłusty samoopalacz na buzi i ciele.

Ważne,  że po rozprowadzeniu lotionu na twarzy i po ciele, na sam koniec wzięłam delikatnie nasączony wodą wacik kosmetyczny i delikatnie wytarłam nadmiar z brwi, załamań przy opuszkach nosa i "wąsiku", zapobiegło to nadmiernemu nagromadzeniu się w tych miejscach pigmentu. Twarz była po kilku godzinach równomiernie opalona.

Po aplikacji teoretycznie po krótszej chwili można się od razu ubierać i ja tak zrobiłam, W przypadku bluzek było ok, jednak za pierwszym razem gdy testowałam produkt, założyłam spodnie-dość obcisłe,  miejscami coś tam się odbiło i zrobiły się lekkie jaśniejsze odbitki na szwach. Jednak w przypadku luźniejszych tkanin i spodni nic się nie dzieje. Teraz już mam wprawę i nic się takiego nie zdarza. 
Jak już wcześniej wspomniałam skóra po lotionie jest od razu opalona. Jednak po kilku godzinach skóra staje się jeszcze ciut ciemniejsza. Zaczynamy też czuć zapach samoopalacza, tu niestety on występuje, nie jest on bardzo mocno wyczuwalny, jednak ja go czuję. Jest i dobra wiadomość, po kąpieli przestaje być wyczuwalny, jeśli jest to bardzo delikatny, a w następnych dniach nic kompletnie nie czuć,a efekt opalenizny dalej się utrzymuje.

Co zaobserwowałam?
Dziwne bardzo, ale moja skóra na drugi dzień jest bardziej napięta, nie wiem czy to tylko takie moje wrażenie, ale tak jest.  W ogóle nie tylko na drugi dzień ale widzę, że jest ładna, ma ładny koloryt i tak na dobrą sprawę nie potrzeba używać podkładu. Ja na zdjęciach nie użyłam. 

SELF TANNING TINTED LOTION

SELF TANNING TINTED LOTION
Moje rozważania
Plusy:

♦ Brak wyprysków i reakcji alergicznej
♦ Błyskawiczna i wygodna aplikacja
♦ Błyskawiczny efekt opalenizny
♦ Piękny naturalny kolor (wolę efekt tego produktu od słońca gdyż nie pojawiają mi się piegi, których nie znoszę)
♦ Fajnie odżywiona skóra
♦ Pojemność samoopalacza
♦ Konsystencja sprawia, że jest wydajny

Minusy:
♠ Opakowanie- lotion posiada nakrętkę (odkręcaną), a nie otwieraną  kciukiem w górę na "zawiasik". Jest to o tyle uciążliwe, że trzeba mieć podłożony np. ręcznik papierowy. Troszkę zawsze grawitacyjnie ścieknie, bo tak naprawdę jedną rękę mamy "zajętą" od rękawicy i można coś niechcący pobrudzić. Zakręcanie  tubki jedną ręką nie jest zbyt wygodne. 
W ofercie są  też preparaty nakładane pompką i to będzie bardziej wygodne rozwiązanie. 

♠ Zapach-po kilku godzinach taki jak w przypadku innych samoopalaczy (jest to tak naprawdę mały minus bo po prysznicu znika)
♠ Cena


Dostępność kosmetyków Vita Liberata : 

Możecie kupić Tutaj:
Pojemność: 100ml
Cena: 
Lotion: 109zł
Rękawica: 29zł
Dodatkowe informacje na FB: 
SELF TANNING TINTED LOTION
Dla porównania kolor nogi po skończeniu aplikacji, od razu widać efekt pięknej naturalnej opalenizny. 

SELF TANNING TINTED LOTION

Podsumowując jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, nie tylko efektem ale również łatwością aplikacji. Przekonałam się, że istnieją dobre samoopalacze i zmieniłam zdanie.
Powiem więcej szkoda czasu i skóry na opalanie się na słońcu czy na solarium.
Dzięki Vita Liberata piękną opalenizną możemy cieszyć się przez cały rok, bez zaczerwienienia po słońcu/solarium, bez czekania aż skóra się zbrązowawi (jak w przypadku innych), bez wyprysków i alergii, gdyż w składzie są organiczne i naturalne ekstrakty! Dla mnie to prawdziwy hit, choć do ideału troszkę mu jeszcze brakuje!

Znacie ten samoopalacz? Lubicie?
Pozdrawiam!


22 komentarze:

  1. Ja mam pianke z VL. Bardzo ja lubie ;)
    Ps. Swietne zdjecia! ;)
    Ahh, uwielbiam kolor Twoich wlosow ♡ Piekny ♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja sie nie umiem przekonać do samoopalaczy, jeszcze z moja blada cera :)

    ______________________
    www.justynapolska.com
    Fashion & Makeup

    OdpowiedzUsuń
  3. chyba będę musiała wypróbować, w szczególności, że mam bardzo bladą cerę :)
    jakoś nigdy nie byłam przekonana do tego typu samoopalaczy, ale zachęciłaś mnie!

    ps. piękny manicure!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przydałoby się złapać troszkę opalenizny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam tego typu kosmetyki, o tym już dużo czytałam i coraz bardziej mnie przekonuje. Efekt u Ciebie jest świetny, wyglądasz ładnie, naturalnie i promiennie. Nie cierpię zimy, czekam aż skończy się ta męcząca pora roku, często stosuję chociaż tego typu kosmetyki by poczuć trochę lata na skórze :) Kochana cudne zdjęcia, wyglądasz zjawiskowo jak zawsze, śliczne pazurki i ten niesamowity kociak :)

    Pozdrawiam Cię ciepło, buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  6. piękne zdjęcia, cudownie pokazałaś efekt, uwielbiam kosmetyki Vita Liberata

    OdpowiedzUsuń
  7. Efekt opalenizny wygląda pięknie ;)
    Pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post ;)
    cudowny kotek
    http://xthy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, kicia zawsze mi towarzyszy jak robię zdjęcia, czasem mi strasznie przeszkadza, ale jest to zabawne ;)

      Usuń
  9. Podobnie jak Ty lubię opaloną skórę, ale nie lubię się opalać szkoda mi skóry na naturalne opalanie;) Kosmetyki Vita Liberata to moi samoopalający faworyci :) Używałam sporo ich kosmetyków i żaden jeszcze mnie nie zawiódł :)
    Piękne zdjęcia :)
    Pozdrawiam!
    www.evelinebison.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam już swoje lata mam i każda dodatkowa zmarszczka nie jest mi potrzebna ;p;p
      Świetne produkty!

      Usuń
  10. Wow, efekty wyglądają świetnie! Akurat szukam dobrego samoopalacza, bo w zimie jestem strasznym bladziochem, w takim razie chyba skuszę się na ten ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie lubie takich rzeczy bo mam dwie lewe rece i zapewnie pozostawały by mi brzydkie plamy ;< ale mieszkam w hiszpani wiec slonce nam swieci tak by moc sie opalic nawet jak nie ma lata :) swietny post! Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu akurat rękawiczka świetnie zdaje egzamin, plam nie ma ;)
      Ja tam wolę już moją skórę nie katować słońcem ;)

      Usuń
  12. Dziękujemy za dzielenie się, to jest bardzo przydatne

    OdpowiedzUsuń
  13. Faktycznie, efekt robi wrażenie.
    Ja na słońcu nie lubię siedzieć, wiecznie boli mnie od tego głowa i po kilku minutach wylegiwania się czuję się po prostu fatalnie, a przecież opalenizna latem to podstawa.
    Może wypróbuję ten kosmetyk, zawsze to lepsze niż solarium:)

    Pozdrawiam! i zapraszam na Mówiąc Słowami

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajnie napisany post z wieloma przydatnymi informacjami. Jestem fanką kosmetyków tej marki i bardzo je polecam, bo jeszcze się na nich nie zawiodłam, a choć nie należą do najtańszych to na pewno są bardzo wydajne.

    OdpowiedzUsuń
  15. też miałam, ale testowałam w lato jak byłam mocno opalona, więc kiepski efekt był wtedy;p teraz dobrze się sprawdza.
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich zdjęć, jeśli chcesz je wykorzystać to najpierw mnie o to spytaj!

Dziękuję za odwiedzenie mojej strony. Jeśli masz ciekawą opinię na dany temat lub chcesz o coś spytać, albo po prostu chcesz pogadać, chętnie poczytam i odpowiem ;) Miłego dnia życzę.
Pozdrawiam Maya :*